Ziarna komunikacji

https://www.remigiuszkurczab.pl/aspergeraut.php

Zmotywowana miłością Aleksandra do pociągów, znalazłam małą stację kolejową, gdzie mógł oglądać przejeżdżające pociągi i jeździć swoim małym pociągiem na peronie. Jego twarz rozjaśniała się z oczekiwania za każdym razem, gdy wkładałam jego pociąg do bagażnika samochodu. Wiedział, dokąd jedziemy, ale nie potrafił mi powiedzieć, co go dręczy. Widziałam to na jego twarzy. Widziałam, że wygląda na podekscytowanego i wiedziałam, że jedzie z własnej woli, ponieważ nie krzyczał, gdy przypinałam go pasami do krzesła. Na peronie jeździł swoim pociągiem i nauczył się liczyć2 ze zmieniających się cyfr zegara. Jego pierwsze słowa brzmiały: „pociąg, pociąg nadjeżdża, pociąg odjeżdża, szczęśliwy wagon i smutny wagon” (opisując plakaty na ścianach stacji). Gdyby pieniądze nie grały roli, kupiłabym mu dworzec kolejowy i pociąg, tylko po to, by usłyszeć, jak mówi więcej słów, śmieje się tak, jak to robił i tak łatwo współpracuje.

FLASHBACK

Podczas naszej podróży edukacyjnej do Ameryki opowiedziałam moim mentorom o zwiększonej podatności Aleksandra na język na dworcu kolejowym. Doradzono mi, abym wykorzystała to zainteresowanie, aby nauczyć go języka w domu, w pokoju zabaw (pozytywne warunkowanie). Na przykład mieliśmy udawać, że idziemy na dworzec. Miałam usłyszeć, jak Aleksander pyta „Mamo, czy możemy pójść na dworzec kolejowy?”. Następnie miałam go zapytać, dlaczego chce tam iść, na co miał odpowiedzieć „Ponieważ mi się tam podoba” lub coś w tym stylu. Sugestia wydawała się prawdopodobna, ale miałam natrętną myśl dotyczącą udawania zabawy lub udawania czegoś konkretnego . Moja pomyślała, że ​​gdyby Aleksander miał zdolność wyrażania swoich potrzeb, zrobiłby to. Jak mógł nauczyć się prosić o wycieczkę na dworzec kolejowy, zanim mógł poprosić o drinka? To ja zauważyłam zmianę jego nastroju na dworcu kolejowym i to ja chciałam, aby częściej był szczęśliwy i otwarty. Co sprawiło, że był tam tak niesamowicie współpracujący? To była przesłanka do dalszych przemyśleń:

  • Język, którego nauczył się na stacji, był językiem znaczącym .
  • Lubił tam być.
  • Podczas pobytu tam był szczęśliwy i chętny do współpracy.
  • Dlaczego mnie tam nie poprosił? Jego młodsza o dwa lata siostra już o coś prosiła.
  • Jedyną rzeczą, w którą Aleksander mógł udawać zabawę, było bycie pociągiem, a nie maszynistą czy pasażerem.
  • Zanim mógłby mnie o cokolwiek poprosić, potrzebowaliśmy wspólnego, znaczącego systemu komunikacji. W ramach takiego systemu musiałby:
  • używać języka lub języka migowego, aby dać znać o swoich potrzebach/życzeniach
  • wiedzieć, że mogę odpowiedzieć tak lub nie
  • wiedzieć, że mogę zrobić to, czego ode mnie chce.

Jedna z moich przyjaciółek powiedziała mi, że nie potrafi malować z pamięci, wizualizować przyszłych wydarzeń ani prosić o coś, czego chce. Być może Aleksander, podobnie jak ona, nie widział związku między „Jeśli powiem mamie, że chcę pójść zobaczyć pociągi”, mama „wsiadałaby do samochodu i zawiozłaby mnie tam”. A jednak potrafił połączyć zabawkowy pociąg, samochód, mamę i siebie z celem naszej podróży. Więc w jego umyśle toczyło się jakieś rozumowanie, a ja chwytałam się tego małego, co mi pokazał. Doszłam do wniosku, że uzależnianie podróży na stację kolejową od jego ustnego żądania było bezcelowe i okrutne. Cieszę się, że doszłam do takiego wniosku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *